Na świat przyszłam 23 kwietnia 2000 roku. Pogody nie pamiętam, ale rodzinna wieść niesie, że była to Wielkanoc, a ja jakoś się specjalnie nie śpieszyłam. Przyszłam i nawet się nie rozglądając poszłam spać i spałam tak podobno 2 dni.

W sumie z tym spaniem to zostało mi tak do dziś. Nie ma takiej ilości godzin, których nie byłabym w stanie spożytkować na sen :).

Rok, w którym przyszłam na świat był dziwny bo stanowił nie tylko przełom wieków, ale nie istniał wtedy jeszcze FACEBOOK !!! Macie pojęcie? Dziwne czasy naprawdę nie wiem jak świat mógł funkcjonować bez takiego wynalazku ;).

Do wieku lat sześciu dzieciństwo upływało mi beztrosko ;) na zabawie i poznawaniu świata. Naprawdę od wieku szczenięcego jeździłam po świecie. Jak mój tata składał podanie o mój pierwszy paszport to całe biuro paszportowe przyszło oglądać moją fotkę, że niby takie maleństwo i w ogóle aniołek ;) ....... - nie będę komentować na wszelki wypadek ;); chyba mój trener miałby inne zdanie na ten temat :). Jednak gdyby ktoś pytał to mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że w LEGOLANDZIE byłam !!! Nawet w Tivoli też byłam. :) Ni diabła nic nie pamiętam (miałam 2 lata), ale liczy się fakt :).

Po tych "światowych" wojażach na dłuższą chwilę zostałam w Polsce gdzie rozpoczęłam swoją edukację w tzw. "zerówce". Cieszyłam się bardzo. W zerówce było super. Moja pani była bardzo fajna miałam nowe koleżanki i kolegów i świetnie sie bawiliśmy. W tym czasie rozpoczęła sie również moja pierwsza przygoda ze sportem :). Nie nie było to jeszcze strzelctwo :). 

 

Będąc w zerówce rozpoczęłam swoją przygodę ze sportem, ale o tym przeczytaj więcej tu.

Niestety nadchodzące wtedy wakacje nie okazały się już tak beztroskie i radosne. Pewnego dnia obudziłam się bez czucia w nogach. Bez wnikania to był moment kiedy rozpoczął sie mój drugi, jakże innych od dotychczasowego, etap życia. Operacja, rekonwalescencja, rehabilitacja a po dwóch latach ostateczna diagnoza - nie będę juz chodziła. No cóż nie było łatwo, ale życie toczyło się dalej.

W całym tym nieszczęściu miałam wiele szczęścia, że zawsze trafiałam na ludzi, którzy mi pomagali w realizacji małych i wielkich jak dla mnie celów.